Z enuncjacji prasowych wynika,że senator Piesiewicz był szantażowany od roku, czyli niedługo po tym, jak zostały zrobione filmy i zdjęcia, które ukazały się obecnie w prasie i w internecie. Jak wynika z doniesień Wprost, senator nie chciał współpracować z policją,która miała wiedze na ten temat twierdząc, że nie „nie ma sprawy”. Dochodzenie, zatem umorzono.16 listopada, sam zgłosił na policję, ze jest szantażowany przez grupę osób, wskazał, kto i doszło do zatrzymania szantażystów.

Jednak prasa mogła kupić zdjęcia i filmiki, które były podstawą szantażu. Senator Piesiewicz,jak się okazuje, zapłacił pół miliona. Widocznie chcieli więcej, więc postanowił zgłosić sprawę na policję.Filmy są obrzydliwe, niszczą wizerunek samego senatora. To obraz upadku człowieka, którego wielu z nas, ceniło i szanowało za jego działania z przeszłości.

Piesiewicz upadł dwukrotnie. Raz, gdy swój autorytet rozmienił na drobne, wchodząc w świat użycia za wszelką cenę. Drugi, gdy rok temu, kiedy rozpoczęto szantaż i wiadomo było,jak skandaliczne są zdjęcia,nie wycofał się z życia publicznego i z polityki. Miał szansę pozostać człowiekiem, który zbłądził fatalnie, ale nie chciał, aby jego upadek przeniósł się na gremium, które reprezentuje. Dzisiaj można sądzić, ze metoda innych polityków, uznał, że jak się zamiecie pod dywan, to może przyschnie. Może wydawało mu się, że skoro innym, wybacza się plugawy język i ‘niefortunne, złe kontakty” to i on może się wybronić. Może myślał, że policja doprowadzi do tego, ze szantażyści się ulękną i zamilkną. Może.Ale pewności nie miał. I to ryzyko,które podjął,dla zachowania stołka – to chyba gorszy upadek niż ten pierwszy.

Gdyby odszedł - a sprawa wyszła na jaw, były jeszcze jednym „rozpasanym” filmowcem. A tak pozostanie Kaligulą polskiego Senatu. Przykro. Wstyd.

 

 

. http://wiadomosci.onet.pl/2094084,11,senator_po_zaplacil_pol_miliona_za_kompromitujace_zdjecia_i_filmy,item.html