On jest odporny na wiedzę- tak złośliwie wielu z nas unikało innego określenie: mało inteligentny. Tak było kiedyś. Teraz odpornych na wiedzę należy dzielić: na tych z urodzenia i z wyboru.
Bronisław Wildstein, do dzisiejszego programu w TVO zaprosił red. Janusza Rolickiego. Rozmówcę wybrał świadomie, ponieważ redaktor Rolicki stoi w szeregu tych dziennikarzy, którzy zmiękczają wymowę różnych faktów, które poznaje opinia publiczna w związku z Katastrofą Smoleńską. Nie inaczej dzisiaj było w programie Wildsteina.
     Tyle, że w trakcie programu, mieliśmy okazję wysłuchać wywiadu z prof. Andriejem Iławrionowem(ekonomista, doradca Putina do 2005 r.), który komentował okoliczności Tragedii i wskazywał na ewidentne manipulacje faktami przez rosyjską Komisję Śledczą, ministrów i MAK. Wyrażając zdziwienie, że polski rząd, nie wykonał tego, czego wg niego oczekuje naród –prób współprowadzenia tego śledztwa, mimo oficjalnej zapowiedzi (tuz po katastrofie) przez premiera Tuska i prezydenta Putina. Polscy śledczy musza się zadowolić tym, co ustalą Rosjanie. A ustalają dziwne rzeczy: przez blisko trzy tygodnie ukrywają godzinę katastrofy( od początku w Rosji niezależni dziennikarze podawali, ze katastrofa nastąpiła między 8.39 a 8.41),Nie podają, kto był w baraku kontroli lotów przed i w momencie tragedii. Pomimo oświadczeń kontrolerów, ze chcieli” zniechęcić „pilotów do lądowania i dlatego podawali błędne dane dotyczące warunków pogodowych: mimo tego, że podtrzymywali przekonanie pilotów, ze są na kursie, a dopiero, kiedy byli poniżej poziomu pasa padła komenda „horyzont”. Mimo, że wg ustaleń samolot leciał z dziwnymi prędkościami: nad Polską normalnie, nad Białorusią szybciej, a na terenie Rosji-wolno, co jest absurdalne. Ba, od początku Rosja obciążą winą polskich pilotów.
     Kilka dni temu w Superwizjerze TVN przedstawiono wywiad z autorem słynnego filmu 1,28. Był nim podobno, przedstawiony nam mechanik z warsztatu samochodowego w Smoleńsku. Tymczasem jest to już drugi podobno pracownik tego warsztatu, który przypisał sobie autorstwo filmu. I –wg rosyjskich dziennikarzy- głos żadnego z nich nie jest głosem z filmu. Rolą obu mechaników, którzy się zgłosili sami, było podanie uspokajającej informacji, że nic dziwnego nie zauważyli. Ba, podobno żaden z nich nie jest pracownikiem tego warsztatu..
Manipulacji jest więcej, mam nadzieję, że cały wywiad ukaże się gdzieś w necie.  
       Iławrionow obala też tezę, tak często u nas będącą podstawą do tłumaczenia zaniechań prób przejęcia lub współprowadzenia śledztwa. Uważa, podobnie jak wielu Polaków, że próba wyegzekwowania przez polski rząd możliwości współprowadzenia dochodzenia w katastrofie, w której zginęło tylu ważnych urzędników państwa polskiego –nie byłaby poczytana, jako jakikolwiek wrogi wobec Rosji krok. Ba, byłaby zrozumiała na pewno dla Rosjan.
Red. Rolicki uznał, że każde śledztwo musi trwać i musimy poczekać…Ponadto uznał, że próba przejęcia śledztwa i tak by się nie udała, bo od 100 lat w Rosji nikt oprócz Rosjan nie prowadził śledztw, a ponadto wszystkie, podane przez Iławrionowa przykłady manipulacji, można uznać za chęć ukrycia marnego wyposażenia na lotnisku w Smoleńsku!
      Pan red.Rolicki zauważył, że Polska to nie USA, czy Niemcy lub Francja, które mogłyby o takie wspólne śledztwo powalczyć. Abstrahując od deklaracji Miedwiediewa, bo to niewygodne. Abstrahując od tego, że przy każdej okazji nasz rząd podkreśla swoje dobre stosunki z wszystkimi, wymienionymi przez pana redaktora krajami, które rząd Polski i p.o. Prezydenta mogły porosić o wsparcie. Im głośniej by się domagały –tym większa szansa na powołanie choćby międzynarodowej Komisji. Należy wspomnieć o obecności na pokładzie TU154 dowódców NATO! Tyle, że nie próbowały ani przez chwilę. Ani wtedy, gdy jasne było, że katastrofa wydarzyła się minimum 15 minut wcześniej, niż oficjalnie głosiła to strona rosyjska: jej ministrowie, (Szojgu) wszystkie media i śledczy. Na lotnisku w Smoleńsku było wiele osób, byli świadkowie czasu huku, była zerwana linia energetyczna.Ani później, gdy okazało się, że Polska nie ma możliwości badania oryginalnych skrzynek czy szczątków samolotu. Że na teren katastrofy wejdą w październiku polscy archeolodzy. W pół roku po katastrofie, po zabetonowaniu tego miejsca, wycięciu drzew i upływie stosownego czasu. Do czego potrzebny był ten czas Rosjanom? Ukrycie prawdziwej godziny wypadku oraz zwlekanie z wpuszczeniem na teren katastrofy polskich śledczych czy archeologów?No i dlaczego polskie władze mimo ewidentnych manipulacji ze strony rosyjskiej, udają, ze nic niepokojącego nie zauważają?
Redaktor Rolicki nie skomentował żadnej z tez stawianych przez prof. Iławrionowa. Sadze, ze to opór na wiedzę z wyboru.
 
P.S.
 Jeśli teza red. Rolickiego, o chęci ukrycia bałaganu i niedostatecznego wyposażenia lotniska w Smoleńsku byłaby prawdziwa: to… winę za katastrofę ponosi polski rząd, który dopuścił do wysłania samolotu w to miejsce, bez uprzedniego sprawdzenia! Tak kończy się próba miękkiej obrony niesłusznych tez… Ciężkie jest życie opornych na fakty( z wyboru).